Owczarnia 4/2015


 Zapraszamy do lektury
Z życia Kościoła
http://www.facebook.com/
owczarnia.szaflary
40); „Bóg dał nam życie wieczne, a to życie
jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie,
a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia.
O tym napisałem do was, którzy wierzycie
w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie
życie wieczne» (1 J 5, 11-13) - pisze św. Jan
Apostoł.
W tajemnicy Bożego Narodzenia odkrywamy
również radosną prawdę, która mówi
nam o tym, że stając się prawdziwym człowiekiem,
Pan Bóg «zjednoczył się jakoś z każdym
człowiekiem» (Gaudium et spes, 22). Dzięki
tajemnicy Wcielenia każda istota ludzka ma
nieskończoną godność dziecka Bożego i niezbywalne
prawo do wolności sumienia oraz
do życia, od momentu poczęcia aż do naturalnej
śmierci. O godności i wartości człowieka
decyduje jego człowieczeństwo, które
jest święte, ponieważ zjednoczony jest z nim
sam Jezus Chrystus. O godności człowieka
nie decyduje jego status społeczny, iloraz inteligencji,
stan zdrowia, zamożność czy kolor
skóry. Tak samo cenny i kochany przez Boga
jest człowiek dopiero co poczęty w łonie matki,
jak i osoba dorosła, profesor uniwersytetu
i człowiek umysłowo upośledzony, żebrak
i milioner itd. O wartości człowieka decyduje
fakt, że zjednoczony jest z nim Jezus, który
pragnie przeprowadzić go przez wszystkie
doświadczenia życiowe, przez cierpienie
i śmierć do pełni szczęścia w niebie.
Tajemnica Bożego Narodzenia ciągle staje
się dla nas obecna. Jezus Chrystus - wcielony
Bóg - nieustannie przychodzi do «swojej
własności» i, niestety, nadal są tacy, którzy
- tak jak w Betlejem - nie chcą Go przyjąć,
nie chcą w Niego uwierzyć i podporządkować
swoje życie wymaganiom Ewangelii (por.
J 1, 11). Tylko w człowieku, który podejmuje
trud życia wiarą na co dzień, trwa na codziennej
modlitwie, podnosi się z każdego upadku
w sakramencie pokuty i przyjmuje Jezusa
w Eucharystii, «wypełnia się tajemnica Bożego
Narodzenia, cud Słowa Bożego, które staje
się ciałem» (św. Edyta Stein).
Błogosławionych i spokojnych
Świąt Narodzenia Pańskiego
Życzy Cały Zespół Redakcyjny!
Ks. Sebastian Baster
Papież otworzył
Drzwi Święte
Franciszek otworzył
8 grudnia, w uroczystość
Niepokalanego Poczęcia
Najświętszej Maryi Panny,
Drzwi Święte w bazylice św.
Piotra w Watykanie, inaugurując
tym samym Jubileusz
Roku Miłosierdzia.
Ceremonia odbyła się
na zakończenie Mszy św.
odprawianej na placu św. Piotra z udziałem 50 tys. wiernych
z całego świata. W przedsionku bazyliki Franciszkowi towarzyszył
papież senior Benedykt XVI.
Ceremonia otwarcia Drzwi Świętych miała prostą oprawę.
„Bracia i siostry, ożywiani wiarą w Jezusa, naszego Zbawiciela,
którą odnowiliśmy podczas celebracji eucharystycznej i strzeżeni
przez Niepokalanie Poczętą Maryję Pannę, rozpoczynamy
Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia” - powiedział diakon na
początku ceremonii otwarcia Drzwi Świętych.
Franciszek w procesji udał się do przedsionka bazyliki watykańskiej.
Tam przywitał się z papieżem seniorem Benedyktem
XVI. „Boże, który objawiasz swoją wszechmoc przede
wszystkim poprzez miłosierdzie i przebaczenie, daj nam przeżyć
rok łaski, czas sprzyjający miłowaniu Ciebie i braci, w radości
Ewangelii. Nieustannie zsyłaj na nas swego Ducha Świętego,
abyśmy niestrudzenie z ufnością kierowali spojrzenie na Tego,
którego przebiliśmy, Twego Syna, który stał się człowiekiem,
jaśniejące oblicze Twego nieskończonego miłosierdzia, pewne
schronienie dla nas wszystkich, grzeszników, potrzebująfot.
arch
fot. arch
5
Warto przeczytać
cych przebaczenia i pokoju, prawdy,
która wyzwala i zbawia. On
jest Bramą, przez którą przychodzimy
do Ciebie, niewyczerpalne
źródło pocieszenia dla wszystkich,
piękno, które nie zna zachodu, radość
doskonałą w życiu bez końca.
Niech się za nami wstawia Niepokalana
Dziewica, pierwszy i wspaniały
owoc paschalnego zwycięstwa,
jaśniejąca jutrzenka nowych
niebios i ziemi nowej, szczęśliwy
cel naszej ziemskiej pielgrzymki.
Tobie, Ojcze Święty, Twemu Synowi,
naszemu Odkupicielowi, Duchowi
Świętemu, Pocieszycielowi
wszelka cześć i chwała na wieki
wieków - modlił się Franciszek.
Po słowach modlitwy pchnął
dwa skrzydła prowadzących do bazyliki
Drzwi Świętych. Papież stanął
w progu świątyni i pogrążył
się na chwilę w modlitwie. Po nim
wszedł papież senior oraz kardynałowie,
biskupi i kapłani koncelebrujący
Mszę Świętą.
W procesji ruszyli do konfesji
św. Piotra. Tam Franciszek udzielił
błogosławieństwa, które zakończyło
Mszę św. inaugurującą Jubileusz
Roku Miłosierdzia.
Obecnie istniejące w bazylice
św. Piotra Drzwi Święte, których
otwarcie oznacza formalne
rozpoczęcie Jubileuszowego Roku
Miłosierdzia, są darem katolików
szwajcarskich i wyrazem ich dziękczynienia
Bogu za to, że uratował
Szwajcarię od okrucieństw i nieszczęść
II wojny światowej. Zainstalowano
je i otwarto w związku
z Jubileuszem Roku 1950.
Decyzję o ufundowaniu Drzwi
Świętych dla bazyliki św. Piotra
podjęli katolicy szwajcarscy wkrótce
po zakończeniu wojny, a uroczyście
poświęcił je i otworzył w Wigilię
Bożego Narodzenia 1949 r. Pius
XII, rozpoczynając w ten sposób
Rok Święty 1950. Twórcą dzieła
był rzeźbiarz Vito Consorti, zwany
„mistrzem wyjścia”, gdyż miał na
swoim koncie szereg innych drzwi,
m.in. do katedry w Orvieto.
Drzwi są ozdobione 16 scenami
biblijnymi, opowiadającymi o odkupieniu
i przebaczeniu ze szczególnym
uwzględnieniem ewangelicznych
przypowieści o miłosierdziu
Bożym. Pierwsze dwie płaskorzeźby
przedstawiają Adama i Ewę
i ich wypędzenie z raju. To swego
rodzaju „zatrzaśnięcie drzwi”
przechodzi następnie w dwie inne
sceny, opowiadające o Zwiastowaniu
Narodzenia Pańskiego. Kolejne
przedstawienia ukazują różne
fragmenty publicznej działalności
Pana Jezusa: Jego chrzest, przypowieści
o zagubionej owcy i o synu
marnotrawnym, uzdrowienie paralityka
i przebaczenie grzesznikowi.
Następne dwie sceny związane
są ze św. Piotrem, przedstawiając
go, gdy pyta: „Panie, ile
razy mam przebaczać swemu bratu?”
oraz gdy zapiera się Chrystusa
i gdy On mu to wybacza. Scena
dwunasta przedstawia dobrego łotra,
co ma symbolizować zbawienie
otwarte na wszystkich, którzy
o to proszą. Potem następuje św.
Tomasz, uzdrowiony ze swej małej
wiary i obraz sakramentu pojednania.
Ostatnie płaskorzeźby ukazują
nawrócenie św. Pawła i otwarcie
Drzwi Świętych przez Piusa XII na
rozpoczęcie Roku Świętego 1950.
Według teologów i liturgistów
Drzwi Święte symbolizują Chrystusa,
gdyż „jeśli ktoś wejdzie przeze
Mnie, będzie zbawiony, wejdzie
i wyjdzie, i znajdzie paszę” (J 10,9).
Reprezentują także serce człowieka
wierzącego, które musi być otwarte
na Chrystusa. Tradycja otwierania
Drzwi Świętych na rozpoczęcie
Roku Jubileuszowego sięga
roku 1499, kiedy to po raz pierwszy
uczynił tak na Boże Narodzenie
papież Aleksander VI.
Ks. Prof. Janusz
Mastalski
Radość
Wcielenia
Święty Jan Paweł II, komentując
Uroczystość Narodzenia Pańskiego,
mówił: „Tajemnica nocy betlejemskiej
trwa bez przerwy. Napełnia
ona dzieje świata i zatrzymuje
się na progu każdego ludzkiego
serca. Chociaż świat Go nie poznaje
– jest! Chociaż swoi Go nie
przyjmują – przychodzi. Chociaż
miejsca nie było w gospodzie – rodzi
się”.
Za Ojcem Świętym można więc
powiedzieć, że Bóg przychodzi do
każdego człowieka, dając w darze
samego siebie. Trzeba otworzyć
drzwi swojego serca, trzeba wejść
do betlejemskiej groty i odnaleźć
w niej własne miejsce. Powinniśmy
jednak zapytać, co mamy czynić,
aby nie zmarnować dzisiejszego
spotkania z Bożą Dzieciną?
Najpierw musi to być postawa
adoracji, bez której nie ma prawdziwie
religijnego przeżycia. Adoracja
to przede wszystkim uwielbienie
za przyjście, za nadzieję,
za miłość. W psalmie możemy
to uczynić w sposób bezpośredni,
modląc się: „Śpiewajcie Panu
pieśń nową, śpiewaj Panu, ziemio
cała, śpiewajcie Panu, sławcie Jego
imię, każdego dnia głoście Jego
zbawienie”.
Adorujemy wraz z pasterzami
Bożą Dziecinę w betlejemskiej
grocie. Adoracja ta przede wszystkim
jest postawą kolan, które uginają
się przed tajemnicą Wcielenia.
Jest to postawa pełna wdzięczności
i radości z faktu, iż możemy w tej
6
Warto przeczytać
tajemnicy przyjścia Boga na świat
uczestniczyć. Pascal wyznawał publicznie:
„Czym więcej poznaję,
tym więcej klękam”. Dzisiaj wobec
takiej świętości nie można nie
uklęknąć!
Oprócz postawy adoracji przy
żłóbku powinna nam również towarzyszyć
postawa radości, bez
której nie ma prawdziwego świętowania!
A radość to nic innego jak
wewnętrzny pokój i świadomość,
że Bóg jest ze mną. W pierwszym
czytaniu prorok Izajasz dobitnie tę
postawę charakteryzuje: „Naród
kroczący w ciemnościach ujrzał
światłość wielką, nad mieszkańcami
kraju mroków zabłysło światło.
Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś
wesele. Rozradowali się przed
Tobą”. Powinniśmy przyjąć postawę
dzielenia się tą radością z innymi.
Bóg przyszedł przecież do
nas wszystkich! Dlatego też nikt
nie powinien być dzisiaj smutny.
Nawet jeśli zewnętrznie nie okazujemy
tej radości, to w sercu powinien
zagościć pokój. Święta Teresa
z Lisieux zawsze podkreślała,
że radość tkwi nie w rzeczach, ale
w głębi naszej duszy. Zatem nie
chodzi tu o radość związaną z naszym
nastrojem, ale wynikającą
z faktu obecności Boga wśród nas.
Radości tej musi jednak towarzyszyć
oprócz adoracji także postawa
czuwania przy Dziecięciu.
Postawa czuwania to bycie z Chrystusem,
pokazanie, że jest w moim
życiu najważniejszy. Na czym owo
czuwanie ma polegać? W drugim
czytaniu na Uroczystość Narodzenia
Pańskiego można znaleźć odpowiedź
na to pytanie: „Ukazała się
łaska Boga, która niesie zbawienie
wszystkim ludziom i poucza nas,
abyśmy wyrzekłszy się bezbożności
i żądz światowych, rozumnie
i sprawiedliwie, i pobożnie żyli
na tym świecie”. Można więc powiedzieć,
że postawa czuwania to
postawa pozostania w grocie oraz
uczynienia Jezusa Panem swojego
życia. Jakże piękny komentarz tego
stanowią słowa Adama Mickiewicza:
„Wierzysz, że się Bóg zrodził
w betlejemskim żłobie. Lecz biada
Ci, jeśli nie narodził się w tobie”.
W tym miejscu dochodzimy do
jeszcze jednego elementu naszej
postawy wobec Dzieciątka. Jest
to zasłuchanie. Bóg przychodzi
z konkretnym orędziem ewangelicznym:
„Nie bójcie się!”. Chrystus
przynosi orędzie pokoju. Święty
Ireneusz tak pięknie o tym pisał:
„Prawdziwe życie przychodzi
z uczestnictwa w Bogu, a uczestniczyć
w Bogu to znać Go i radować
się Jego dobrocią”. Postawa zasłu-
Agnieszka Szado
Święta wojna
Czym jest święta wojna?
Najprostsza współczesna
definicja brzmi:
Dżihad – w kulturze islamu
pojęcie pierwotnie
oznaczające dokładanie
starań i podejmowanie
trudów w celu wzmocnienia
wiary islamu.
W tradycji europejskiej
termin ten często, choć
nie do końca precyzyjnie,
tłumaczy się jako
„święta wojna”.
W Koranie i muzułmańskiej
tradycji dżihad oznacza wszelkie starania podejmowane w imię
szerzenia i umacniania islamu: zarówno poprzez walkę zbrojną, nawracanie
niewiernych, pokojowe propagowanie islamu, jak i wewnętrzne zmagania
wyznawcy.
Uzasadnienie przemocy w krzewieniu islamu pojawia się u samego
Mahometa, założyciela islamu, i było kontynuowane przez wszystkie wieki
historii tej religii. Islam w dużej mierze kształtował się kosztem chrześcijaństwa,
podbijając systematycznie kraje chrześcijańskie. W świetle faktów
można powiedzieć, że islam powstawał w atmosferze wojny, a uzasadniechania
powoduje, że znika wszelki
lęk. Trzeba tylko słuchać.
Gdy będziemy klękać przy
żłóbku Dzieciątka, pamiętajmy
o czterech postawach, które powinny
towarzyszyć człowiekowi
wierzącemu w tę niepowtarzalną
noc: o adoracji, radości, czuwaniu
i zasłuchaniu.
Niech słowa św. Jana Pawła II
będą jednocześnie życzeniami dla
nas wszystkich i komentarzem do
niezgłębionej tajemnicy Wcielenia:
„Boże Narodzenie niech będzie dla
wszystkich uroczystością radosną
i pełną blasku, zapowiedzią szczególnie
głębokiego doświadczenia
łaski i miłosierdzia Boga” (Incarnationis
mysterium).
fot. arch
7
Warto przeczytać
nia teologiczne wojny i praktyka
podbojów wpisały się w islam.
Islam jako religia jest bardzo
różnorodny. Dzieli się na wiele
nurtów i odłamów. W Kościele
katolickim wiemy, w co wierzyć,
ponieważ mamy centralną władzę
w Rzymie, istnieje Katechizm Kościoła
Katolickiego, który określa
podstawowe prawdy wiary i moralności
dla wszystkich katolików
na świecie. Czymś zupełnie innym
jest natomiast chrześcijaństwo protestanckie.
Rozbiło się ono na kilkadziesiąt
tysięcy różnego rodzaju
wspólnot czy związków wyznaniowych,
między którymi
występują często poważne
różnice doktrynalne. Nie
ma jednej ogólnoświatowej
wersji religii chrześcijańskiej,
która wyrasta z reformacji
Marcina Lutra. Podobnie
jest z islamem, który nie
ma jednej spójnej wykładni
doktrynalnej dla całego
świata. Gdy mówimy dzisiaj
o islamskim terroryzmie, to
mamy do czynienia z islamem radykalnym,
który wyrasta z nurtu
„salafickiego.” To surowa i bardzo
dosłowna interpretacja islamu,
która wzywa muzułmanów do stosowania
pierwotnych nauk opisanych
w Koranie. Szersza wiedza
religijna o tym odłamie pomaga
nam lepiej zrozumieć ideę dżihadu
i motywy ideowe zamachowców
muzułmańskich. Zwolennicy dżihadu
są przekonani, że to, co słyszą
w umyśle, jest nakazem pochodzącym
z niebios
Dzisiejszy świat jest światem
upadłym, złym, niesprawiedliwym
i w imię Boga trzeba mu przywrócić
nowe oblicze. Ci zamachowcy
czynią to, swoim zdaniem w dobrej
wierze. Chcą odnowić świat.
Wierzą, że są męczennikami. Giną
i zabijają z modlitwą na ustach. Są
głęboko przekonani, że w ten sposób
ratują świat przed upadkiem.
Co więcej, wierzą, że za swoje czyny
będą wynagrodzeni cudownym
i szczęśliwym życiem w raju. Są to
często ludzie młodzi, wykształceni,
ideowi. Musimy zacząć stawiać
trudne pytania filozoficzne, dotyczące
procesu wychowania religijnego,
które usprawiedliwia gwałt,
przemoc i śmierć. W czym tkwi
więc problem islamu? Islam jest
w dużym stopniu niechętny temu,
co łączy się z ludzką racjonalnością.
Mówiąc kolokwialnie, muzułmanie
nie „przepuszczają” religii
przez filtr ludzkiego rozumu,
ona nie jest poddana jego ocenie.
Za tym kryje się pewna koncepcja
Boga. W chrześcijaństwie Bóg jest
Logosem - słowem, rozumem, racjonalnością.
W sposób szczególny
to katolicy podkreślają racjonalność
religii i konieczność podporządkowania
jej ludzkiemu rozumowi.
Dla katolików wiara i rozum
są jak dwa skrzydła, na których
duch ludzki unosi się ku kontemplacji
prawdy.
Święta wojna w islamie jest radykalnym
odłamem tej wiary,
z którą nie identyfikują się zwykli
wyznawcy tej wiary. Co więcej
potępiają ją – uważają, że jest ona
czymś bardzo złym, że jest to nadinterpretacja
słów samego proroka.
Takie samo zdanie przejawia Kościół
Katolicki –katolicyzm jako
wiara, która szerzy miłość do bliźniego,
przebaczenie oraz nastawienie
drugiego policzka, jest przeciwna
jakiekolwiek formie przemocy,
oraz broni życia ludzkiego
jako najświętszego skarbu, który
dał nam Bóg. Nie można nie zapominać,
że w czasach średniowiecznych,
Kościół prowadził święte
wojny z niewierzącymi – były to
ciemne czasy dla fundamentu wiary
chrześcijańskiej. Było to jednak
w dużej mierze spowodowane ówczesnymi
czasami, polityką oraz
pragnieniem zdobycia najwyższej
władzy. Jednakże, Kościół odszedł
od tej formy nawracania
niewiernych, skupiając
się na pomocy bliźniemu, na
krzewieniu miłości do drugiego
człowieka. Dlatego też
tak bardzo dzisiejsza „święta
wojna” prowadzona przez
islamskich radykałów jest
tak bardzo potępiana przez
wszystkich ludzi, zwłaszcza
katolików. Nie można jednak
sprowadzać wyznawców islamu
do jednego worka – nie
wszyscy są radykalnymi islamistami,
terrorystami, którzy uważają,
że nawracają niewiernych poprzez
stosowanie przemocy wobec innych
ludzi. Dlatego też, zadaniem
nie tylko Kościoła Katolickiego lecz
również wszystkich ludzi jest szerzenie
miłości, zrozumienia oraz
tolerancji wobec każdego człowieka.
Dla zwykłego człowieka jest to
jedyna forma walki z wyznawcami
radykalnego odłamu islamu. Jak
banalnie to brzmi i jakie może się
wydawać nie realne we współczesnym
świecie, to miejmy nadzieje,
że poprzez szerzenie tej właśnie
formy życia, pełnego miłości oraz
tolerancji święta wojna kiedyś wygaśnie,
stanie się tylko złym wspomnieniem,
a nie codziennością,
pełną strachu oraz gniewu skierowaną
do drugiego człowieka.
fot. arch
8
„U nas jak się mówi o tym, to
ktoś zaraz powie, że to polityczna
poprawność. Jeżeli nie wierzycie
mi, to uwierzcie kardynałowi, który
tam żyje.” - mówi bp Grzegorz Ryś.
O czym mowa? O oddzieleniu wygłaszania
opinii na temat Islamu od
Państwa Islamskiego oraz działań
wojennych. Jak powiedział biskup
Syrii: „Problemem nie jest Islam.
Problemem jest wojna, która tam
(w Syrii) się toczy.”
W obliczu wydarzeń na świecie,
gdzie w mediach słyszymy coraz
częściej informacje o zagrażającym
nam ze strony Państwa Islamskiego
niebezpieczeństwie, przebija się cichy
głos zadający pytanie: A co na
to Kościół? Na łamach tego numeru
Owczarni chciałabym chociaż
w pewnym stopniu przybliżyć odpowiedź
poprzez słowa polskich
biskupów.
Poszukując odpowiedzi na to
ważkie pytanie znalazłam oficjalny
list Przewodniczącego Konferencji
Episkopatu Polski abp Stanisława
Gądeckiego. Został wysłany
jako wyraz solidarności z ofiarami
zamachów w Paryżu. W liście tym
Arcybiskup cytuje słowa z Ewangelii
według św. Jana: „Pokój zostawiam
wam, pokój mój daję wam.
Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.
Niech się nie trwoży serce wasze ani
się lęka!” (J 14,27). Słowa te są wezwaniem
do pokoju serca oraz zachętą
do walki ze złem, ale w sposób
ewangeliczny: zło dobrem
zwyciężaj. Na koniec listu Arcybiskup
kieruje te oto słowa do Narodu
Francuskiego: „(…) katolicy
w Polsce łączą się w modlitwie, aby
Francja mogła cieszyć się trwałym
pokojem i bezpieczeństwem jej
Warto przeczytać
Magdalena Dziadkowiec
A co biskupi na to?
obywateli. Modlimy się, aby nigdy
więcej nie było zamachów, które są
przeciw uniwersalnemu Prawu Bożemu
i przykazaniu miłości Boga
i bliźniego.” Jakież niezwykłe zadanie
jest zawarte w tym liście. Pragniemy
pokoju, ale czy potrafimy
prosić o to Dobrego Boga?
Biskup Ryś przed trzema tygodniami,
kiedy w Polsce tematem
numer jeden byli Uchodźcy mówił
w ten sposób o wyznawcach Mahometa:
„Możecie tłumaczyć, że mamy
w Polsce islam od sześciu wieków.
Tatarzy żyją na północy
Polski. Ktoś mierzy islam miarą
naszych Tatarów? Wiecie
jacy oni są? Papież przyjeżdża,
to oni dzwonią, że oni chcieliby
w procesji z darami na mszy iść.
To tacy z nich terroryści”. Boimy
się tego co nam nieznane, ale czy
chcemy poznać, tego Brata, który
żyje obok nas?
W Polsce odbywa się wiele
spotkań międzyreligijnych. Jedno
z nich, w ramach cyklu Dziedziniec
Dialogu miało miejsce 03
grudnia 2015 roku w Krakowie.
Tytuł spotkania brzmiał: Orędzie
Boga miłosiernego. Judaizm –
Chrześcijaństwo – Islam. Oprócz
wspomnianego wyżej biskupa
Grzegorza Rysia, spotkanie współtworzyli
przedstawiciele Islamu –
imam polskich Tatarów z Kruszynian
Janusz Aleksandrowicz oraz
rabin Natan Levy z Londynu.
W styczniu 2016 roku będziemy
w kościele katolickim w Polsce
obchodzić Dzień Islamu. Tematykę
obchodów Dnia Islamu wyznacza
przesłanie kierowane do
muzułmanów przez papieża z okazji
corocznego święta na zakończenie
miesiąca postu, ramadanu.
W przesłaniu tym papież Franciszek
napisał w ubiegłym roku między
innymi: „Wezwani jesteśmy
,aby z szacunkiem myśleć, mówić
i pisać o innych ludziach; i to nie
tylko w ich obecności, ale zawsze
i wszędzie, unikając niesprawiedliwej
krytyki i pomówień. W realizacji
tego celu szczególną rolę odgrywają
rodziny, szkoły, edukacja religijna
i wszelkie formy komunikacji
medialnej”.
Komunikacja, o której pisał papież
Franciszek ma miejsce z osobami,
które na nią odpowiadają.
Gdzie zabraknie komunikacji tam
wkrada się przemoc. Nie może dla
niej być akceptacji. Kościół pragnie
dialogu. W imię Boga nie można
stosować przemocy, jak czyni to
Państwo Islamskie.
Bibliografia:
http://www.deon.pl/religia/wiara-
-i-spoleczenstwo/art,1128,bp-rys-o-
-islamie-terrorystach-i-uchodzcach.
html
http://www.idziemy.com.pl/kosciol/
26-stycznia-xv-dzien-islamu-wkosciele-
katolickim-w-polsce/
http://episkopat.pl/dokumenty/
korespondencja_kep/6972.1,List_
Przewodniczacego_KEP_abp_Gadeckiego_
po_zamachach_w_Paryzu.html
http://krakow.jewish.org.pl/
dziedziniec-dialogu/
fot. arch
9
Chwila refleksji
W dobie wzmożonej emigracji
wyznawców islamu do Europy
tworzą się więzi międzyludzkie,
również te bliskie. Obserwowana
jest wzmożona ilość małżeństw
zawieranych pomiędzy chrześcijanami
a muzułmanami. Jak wyglądają
w praktyce takie małżeństwa?
Na co należy zwracać szczególną
uwagę zanim podejmie się
decyzję na całe życie? Zapewne
w poszczególnych krajach i odmianach
islamu prawo wygląda
inaczej, spróbuję jednak nakreślić
kilka ogólnych informacji dotyczących
tego problemu.
Warto uświadomić sobie na samym
początku najbardziej istotne
różnice kulturowo-religijno-prawne.
W krajach muzułmańskich
obowiązuje tzw. szariat – prawo
odwołujące się do Koranu i tradycji,
wpływające na pojmowanie roli
mężczyzny i kobiety. O ile, po spełnieniu
pewnych warunków, możliwe
jest zawarcie małżeństwa między
kobietą-katoliczką i mężczyzną-
muzułmaninem, o tyle niedopuszczalna
jest sytuacja odwrotna,
tj. małżeństwo katolika i muzułmanki.
Prawo w krajach islamskich
jest zgodne co do tego, że kobieta-
-muzułmanka nie może poślubić
mężczyzny wyznającego odmienną
wiarę. Jeżeli taka kobieta przebywałaby
w Europie i starała się
poślubić katolika, np. Polaka, jej
konsulat nie wyda jej wymaganych
dokumentów – tłumaczy o. Maurice
Borrmans z Papieskiego Instytutu
Studiów Arabskich i Islamskich
Aleksandra Gil
Rzecz o małżeństwach
katolicko-muzułmańskich
w wywiadzie z Włodzimierzem
Rędziochem dla tygodnika „Niedziela”
(7/2001).
W krajach islamskich istnieje
inna wizja kobiety niż ta, do której
przywykliśmy w krajach ukształtowanych
przez chrześcijaństwo.
Kobieta ma być, według Koranu,
„królową ogniska domowego”,
„służką męża”i „pasterką jego potomstwa”,
jednak „mężczyźni mają
nad nimi (kobietami) wyższość”.
Rola kobiety sprowadza się przede
wszystkim do małżeństwa, które
również jest pojmowane odmiennie
niż w chrześcijaństwie: jest to
kontrakt zawierany między kobietą
a mężczyzną w obecności dwóch
świadków płci męskiej (mężczyznę-
świadka mogą zastąpić dwie
kobiety), który można rozwiązać.
Małżeństwo w rozumieniu islamu
nie jest zatem nierozerwalnym
sakramentem. Dzisiejsza kultura
muzułmańska popiera małżeństwo,
tylko ono jest gwarantem
prawowitego związku mężczyzny
i kobiety – wyjaśnia o. Borrmans.
Dzieci w krajach muzułmańskich
muszą być urodzone w małżeństwie.
Nie uznaje się tam ojcostwa
dzieci pozamałżeńskich.
W przypadku śmierci ojca władzę
nad potomstwem przejmuje ojciec
albo brat zmarłego. Matka może
zostać z nimi do momentu aż osiągną
pewien wiek, jednak jej zadaniem
jest tylko opieka. Trudny jest
również los wdowy-katoliczki po
muzułmaninie – prawo islamskie
zabrania dziedziczenia między osobami
odmiennego wyznania, toteż
nie należy jej się w sytuacji śmierci
męża zupełnie nic z tego, co posiadał
w kraju muzułmańskim.
Zanim małżeństwo z niechrześcijaninem
zostanie zawarte, kobieta
musi uzyskać dyspensę od
biskupa (Kościół Katolicki nie dopuszcza
małżeństw z nieochrzczonymi
osobami). Zanim dyspensa
zostanie udzielona, kobieta powinna
złożyć obietnicę wychowania
dzieci zgodnie z wiarą chrześcijańską,
a mężczyzna-muzułmanin
– że będzie przestrzegać monogamii
i akceptuje nierozerwalność
sakramentu małżeńskiego. W tradycji
muzułmańskiej z kolei zalecane
jest, by mąż muzułmanin
respektował wiarę i praktyki religijne
żony chrześcijanki pod warunkiem,
że dzieci będą muzułmanami
(w przypadku kiedy małżeństwo
osiedla się w kraju męża).
Nietrudno się domyślić, ile problemów
czy konfliktów może powstać
przy tak rozbieżnych podejściach.
Dodatkowo mąż i jego otoczenie
wymaga od małżonków przestrzegania
tradycji muzułmańskiej. Na
kobiecie jest wywierana dodatkowa
presja, wskutek czego jest ona
często zmuszona przejść na islam.
W wielu krajach muzułmańskich
nie można uzyskać obywatelstwa
nie będąc wyznawcą islamu. Według
badań ponad 90% tego typu
związków rozpada się.
fot. arch
10
Chwila refleksji
Polska nie leży w głównym nurcie
zainteresowania ISIS. Nie znaczy
to jednak, że jest bezpieczna.
Po ostatnich atakach członków
Państwa Islamskiego w Paryżu
(a dzień wcześniej w Bejrucie,
o czym niestety niewiele osób usłyszało,
choć w zamachu tym zginęły
43 osoby) po raz kolejny aktualne
staje się pytanie, na ile my
możemy czuć się bezpiecznie we
własnym kraju. Państwo Islamskie
otwarcie grozi wojną i zamachami
tym krajom, które zaangażowały
się w konflikty w Syrii i Iraku, jednak
deklaracje ekstremistów kierowane
są również pod adresem sojuszników
tych państw. Polska nie
bierze udziału w nalotach na Syrię,
nasze wojska z Iraku zostały wycofane
już dawno, niemniej wciąż postrzegani
jesteśmy jako sprzymierzeniec
krajów zachodnich, w tym
znienawidzonej przez islamistów
Patryk Waluś
Czy mamy się
czego bać?
spod czarnego sztandaru Francji.
Czy Polska może stać się celem
ataków ISIS? Sprawa nie jest prosta
i w prognozowaniu przyszłych
ataków ISIS w Europie nie ma wielu
ułatwiających zadanie danych.
Nie do końca skuteczne okazuje się
opieranie swych analiz i prognoz
na mniejszym bądź większym nasileniu
zjawiska imigracji. Dlaczego?
Otóż z pewnością wśród imigrantów
znajdują się sympatycy
i członkowie ISIS, wysyłani do Europy
w charakterze potencjalnych
terrorystów-samobójców, niemniej
ogromna większość przybyszy to
jednak uchodźcy ekonomiczni
(a nie wojenni, jak to przedstawia
się w niektórych mediach). Świadczy
o tym chociażby fakt, że za cel
swojej emigracji z ogarniętych wojną
krajów wybierają oni głównie te
rejony, w których mogą liczyć na
wysokie zasiłki i wsparcie finansowe.
Polskie władze - szczególnie
po ostatnich zamachach w Paryżu
- stanęły na stanowisku, że nie
jest możliwe przyjęcie w Polsce takiej
liczby uchodźców, jakich żąda
od nas Wspólnota. Sama Polska
zresztą nie jawi się uchodźcom za
kraj marzeń. Do tego z pewnością
dochodzi kwestia otwarcia się Zachodu
już kilka lat temu. Ilość muzułmanów
w przeliczeniu na ilość
mieszkańców jest nieporównywalna
w Polsce i Francji czy Wielkiej
Brytanii, nie mówiąc już o krajach
skandynawskich. Potencjalnym
terrorystom w Polsce zdecydowanie
trudniej byłoby „wmieszać się
w tłum”.
Nie mamy jednak powodów
do hurraoptymizmu. Nasza przynależność
do układu z Schengen
daje potencjalnym terrorystom,
którzy zostali „uśpieni” przez swoich
mocodawców z ISIS w krajach
zachodnich, realną możliwość
przedostania się do Polski. Polskie
służby specjalne twierdzą, że monitorują
sytuację, ale nie jest to zapewnienie
uspokajające, skoro zaliczane
do jednych z najlepszych na
świecie francuskie służby specjalne
nie poradziły sobie z wyzwaniem.
Niestety nawet gdy właściwe polskie
służby i organy powzięły informacje
o tym, że do Polski przyjechał
jakiś groźny potencjalny terrorysta,
nie mają narzędzi, aby go
zatrzymać. A powód jest bardzo
prozaiczny - nie ma w Polsce wdrożonych
w tym celu odpowiednich
procedur. Do tego dochodzi jeszcze
paranoiczna niemal obawa
o narażenie się na medialny lincz
i oskarżenia o nacjonalizm, rasizm
itp. A w przyszłym roku w Krakowie
mamy Światowe Dni Młodzieży
i wizytę Papieża - wymarzona
dla islamistów okazja do ataku.
Społeczeństwo polskie w zdecydowanej
większości opowiada
się przeciwko przyjęciu imigrantów.
W ostatnich czasie coraz częściej
dochodzi do różnych incydentów
na tle rasistowskim. Mielifot.
arch
fot. arch
11
Ludzie wiary
śmy choćby przypadek z Gdańska
gdzie lokal z zagranicznym jedzeniem
został doszczętnie zniszczony
przez chuliganów. Podczas
licznych marszów mieliśmy okazję
usłyszeć opinię wielu Polaków
o obecnej sytuacji w Europie. Co
ciekawe obcokrajowcy mieszkający
w Polsce już od kilku lat sami bardzo
często wypowiadają się krytycznie
o imigrantach. Twierdzą,
że przez ten kryzys migracyjny
ucierpią właśnie oni, gdyż na nich
odbiją się wrogie nastroje Polaków.
Mimo wszystko uważam, że to nie
rasizm i ksenofobia jest przyczyną
niechęci Polaków do osiedlania
u nas imigrantów. Zwykły Polak
pragnie po prostu bezpieczeństwa
i względnego spokoju. Natomiast
to jakiego wyznania jest dany imigrant,
to sprawa drugorzędna. Dla
mnie człowiek zza granicy, który
będzie przestrzegał naszego prawa
i uczciwie pracował, nie stanowi
żadnego problemu. I jestem pewien,
że większość z nas myśli w tej
sprawie podobnie.
Każdy polski polityk wypowiada
się krytycznie na temat Państwa
Islamskiego, co jest oczywiście
sprawą naturalną. Ciężko bowiem
pochwalać metody i działania stosowane
przez ISIS. Nie ma jednak
mowy o tym, aby Polska podjęła
jakieś konkretne działania militarne
skierowane przeciwko terrorystom.
Nasz kraj nie został bowiem
bezpośrednio zaatakowany
przez bojowników Państwa Islamskiego.
Z całą pewnością nie można
jednak lekceważyć liderów ISIS,
którzy otwarcie mówili, że pośród
uchodźców wyślą swoich ludzi. Jak
łatwo się domyślić ich celem będzie
organizacja kolejnych ataków. Nasuwa
się pytanie, czy polskie służby
będą przygotowane, aby w każdej
chwili bronić nasz kraj przed terrorystami.
Miejmy nadzieję, że tak.
Mamy nowych błogosławionych,
pierwszych misjonarzy
męczenników! Dnia 5 grudnia,
podczas uroczystej mszy świętej
w Chimbote, polscy Franciszkanie
– o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew
Strzałkowski oraz włoski kapłan
ks. Alessandro Dorti zostali beatyfikowani.
Mszy świętej przewodniczył
Reprezentant Ojca Świętego
kard. Angelo Amato. Podczas homilii
powiedział: „Nasi męczennicy
mówili językiem miłości. Pochodzili
z dalekich krajów i mówili innymi
językami. Przybywając do Peru, nauczyli
się nowego języka, ale przede
wszystkim mówili językiem miłości.
Ich apostolstwo i akceptacja męczeństwa
były lekcjami miłości. Mi-
Monika Magiera
„Mocni w wierze,
płonący miłością,
posłańcy pokoju,
aż do męczeństwa”
łość zwycięża nienawiść i znosi zemstę.
Miłość jest prawdziwym świetlistym
szlakiem, który przynosi życie,
a nie śmierć, rodzi pokój, a nie
wojnę, tworzy braterstwo, a nie podziały.”
Kim byli i jak znaleźli się
w Pariacoto polscy ojcowie Franciszkanie?
Przyjrzyjmy się pokrótce
historii życia każdego z nich.
O. Zbigniew Strzałkowski urodził
się w Tarnowie 3 lipca 1958 r.
Ochrzczony został w bazylice katedralnej
również w Tarnowie. Razem
z rodzicami i dwoma braćmi
mieszkał w Zawadce i tam też
uczęszczał do szkoły podstawowej.
Był pilnym i zdolnym uczniem,
został ministrantem i lektorem.
Kolejnym krokiem w życiu było
fot. arch
fot. arch
12
Chwila refleksji
podjęcie nauki w Technikum Mechanicznym
w Tarnowie. Egzamin
dojrzałości zdał w maju 1978 roku,
jednocześnie uzyskał tytuł „technika
mechanika”. W roku 1979
wstąpił do zakonu franciszkanów.
W podaniu o przyjęcie napisał:
„Pragnę służyć Panu Bogu w zakonie,
jako kapłan, w kraju lub na
misjach, gdziekolwiek mnie Bóg powoła
pragnę naśladować św. Franciszka
i bł. Maksymiliana Kolbego”.
Po odbyciu nowicjatu w Smardzewicach
2 września 1980 roku złożył
pierwszą profesję zakonną.
Podjął również sześcioletnie studia
seminaryjne przy Franciszkańskiej
w Krakowie. Związał się
z zakonem na całe życie składając
publiczne śluby wieczyste 8 grudnia
1984 r. Wkrótce po tym napisał
podanie do prowincjała, w którym
prosił o skierowanie go do pracy
misyjnej. W podaniu tym możemy
przeczytać następujące słowa: „Gotowość
wyjazdu na misje wyraziłem
prosząc o przyjęcie do zakonu, a teraz
po złożeniu profesji wieczystej,
ponawiam ją”. 15 czerwca 1985 r.
został wyświęcony przez bpa Albina
Małysiaka na diakona. Rok
później – 7 czerwca 1986 r. - przyjął
święcenia prezbiteratu we franciszkańskim
kościele we Wrocławiu
z rąk kard. Henryka Gulbinowicza.
Podczas tej samej mszy św.
święcenia, ale diakonatu otrzymał
o. Michał Tomaszek. Tak więc ich
drogi spotkały się już wtedy, w tak
ważnym dla nich obu dniu. Po wakacjach
o. Zbigniew został skierowany
do pracy w Niższym Seminarium
Duchownym w Legnicy.
Przez dwa lata pełnił tam funkcję
wicedyrektora. 1 września 1988 r.
udał się do klasztoru we Wrocławiu
w celu rozpoczęcia przygotowań
do wyjazdu na misje. Kiedy
w rozmowach wspominano
o trudnej i niebezpiecznej sytuacji
politycznej w Peru, o. Zbigniew
mówił: „Gdy się jedzie na misje,
trzeba być gotowym na wszystko”.
28 listopada 1988 r. wraz z o. Jarosławem
Wysoczańskim udał się
do Limy. Po przybyciu na miejsce
rozpoczęli naukę języka hiszpańskiego.
Po kilku miesiącach podjęli
posługę kapłańską w Andachw
Pariacoto. Domeną o. Zbigniewa
była troska o chorych. Leczył
ich na duszy i ciele. Był miłośnikiem
stworzeń. 9 sierpnia 1991 r.
został zamordowany wraz z o. Michałem
Tomaszkiem przez terrorystów
Komunistycznej Partii Peru
„Świetlisty szlak” za wiarę i miłość.
O. Michał Tomaszek urodził
się 23 września 1960 r. w Łękawicy
k. Żywca. Pochodził z bogobojnej
rodziny. Był ministrantem i od
najmłodszych lat razem z rodziną
pielgrzymował do położonego
nieopodal franciszkańskiego Sanktuarium
Matki Bożej w Rychwałdzie.
Po ukończeniu szkoły podstawowej
rozpoczął naukę w Niższym
Seminarium Duchownym
Franciszkanów w Legnicy (liceum
ogólnokształcące). Jak wspominają
jego koledzy, już wtedy dał się poznać
jako człowiek modlitwy i wiary.
Po maturze, w roku 1980 wstąpił
do Zakonu. W podaniu napisał:
„Już od dawna jestem przekonany,
że mam powołanie do kapłaństwa
i Zakonu, co miałem okazję gruntowniej
przemyśleć w Niższym Seminarium
Duchownym Franciszkanów
w Legnicy. Pragnieniem moim
jest praca na misjach, by w ten sposób
służyć Bogu i Niepokalanej.”.
Habit zakonny otrzymał 4 października
1980 r. w uroczystość św.
Franciszka. Rok później – 1 września
1981 r. – złożył pierwsze śluby
zakonne. Po nowicjacie, który
odbył w Smardzewicach, br. Michał
rozpoczął studia filozoficzno-
-teologiczne w Wyższym Seminarium
Duchownym Franciszkanów
w Krakowie. W uroczystość Matki
Bożej Niepokalanej – patronki
zakonu franciszkanów – 8 grudnia
1985 r. w Krakowie uroczyście
ślubował żyć na zawsze w posłuszeństwie
i w czystości. 7 czerwca
1986 br. Michał został wyświęcony
na diakona (jak już wcześniej
wspomniałam wraz z o. Zbigniewem
Strzałkowskim) przez kard.
Henryka Gulbinowicza. 23 maja
1987 r. został wyświęcony na prezbitera
w Bazylice św. Franciszka
fot. arch
fot. arch
fot. arch
13
Kącik filmowy
w Krakowie przez bpa Albina Małysiaka.
Po otrzymaniu święceń został skierowany
do pracy we franciszkańskiej parafii
w Pieńsku k. Zgorzelca. Był wikariuszem
i katechetą. Jako dobry kapłan budził
zaufanie wiernych. Prowadził zajęcia
z dziećmi niepełnosprawnymi i wkładał
w tę pracę całą dobroć, jaką posiadał.
Jedna z parafianek nazwała go „Drugim
św. Franciszkiem”. Był całym sercem
oddany Bogu i ludziom. Podczas pracy
w parafii dowiedział się, że jego starsi
współbracia – o. Zbigniew Strzałkowski
i o. Jarosław Wysoczański – mają wkrótce
jechać na misje do Peru. Postanowił
zwrócić się z prośbą do wyższego przełożonego
o pozwolenie na podobny wyjazd.
Prowincjał wyraził zgodę. Rok później,
w 1989 r. dołączył do nich. O. Michał
zdawał sobie sprawę z tego, że misja
w Peru będzie trudna i niebezpieczna, ale
odważnie mówił, że jeżeli trzeba będzie
dla sprawy Bożej oddać życie, to nie będzie
się wahał. Po szybkim opanowaniu
języka hiszpańskiego, włączył się w pracę
duszpasterską w Pariacoto. W krótkim
czasie zgromadził wokół siebie wielu
młodych ludzi, którzy przychodzili na
katechezę, wspólną modlitwę, a także rekreację.
Jego działalność misyjna trwała
zaledwie dwa lata, ponieważ 9 sierpnia
1991 r. wraz z o. Zbigniewem został zamordowany
przez „Świetlisty Szlak”.
Na zakończenie przytoczę jeszcze słowa
kard. Angelo Amato, które wypowiedział
w homilii podczas mszy beatyfikacyjnej.
„Męczennicy byli wytrwali w modlitwie,
z radością prowadząc życie ubogie
i proste, nieprzywiązani do dóbr doczesnych.
Przybyli do Peru, aby służyć dziełu
Bożemu i z takim nastawieniem wewnętrznym
zmierzyli się ze śmiercią dla
Pana. Są męczennikami zarówno przez
krew wylaną dla wyznania wiary wobec
zabójców, jak i przez wyznanie miłości,
która przemienia naszą historię skażoną
złem w Historię Zbawienia – zaczyn nadziei
i dobroci”.
Bibliografia:
http://meczennicy.franciszkanie.pl/
Czymże byłoby dzieciństwo
bez bajek i baśni, bez opowiadań,
które rozpalały naszą wyobraźnię
i niejednokrotnie nie
pozwalały zasnąć w nocy z wrażenia?
Tych nieprawdopodobnych
historii, które stawały się
fundamentem tego, co napędza
nas przez pozostałe dni naszego
życia - marzeń? Podobno każda
bajka zawiera ziarno prawdy,
a opisane w nich wydarzenia
miały miejsce naprawdę. Zostały
tylko ubrane w bardziej… „kolorowe”
słowa. Ich genezy należy
szukać w otaczającym nas świecie,
w przeżyciach, czy doświadczeniach
samych autorów.
Obydwie wojny początku
XX wieku oraz nazistowska
chęć niepodzielnego rządzenia
ówczesnym światem miały
bezsprzeczny wpływ na dzieło
J.R.R. Tolkiena. Zawarta w słynnym
„Władcy Pierścieni”, idea
Jedynego Pierścienia dającego
bezgraniczną władzę nad Śródziemiem,
czy plaga orków bezmyślnie
plądrująca sąsiednie
krainy to dosyć jasne nawiązanie
do tego, co działo się we współczesnych
autorowi czasach. Czy
pierwsi hobbici i ich wydrążo-
Adrian Zając
Ratując
Pana Banksa
Tytuł oryginalny: Saving Mr. Banks
Reżyseria: John Lee Hancock
Obsada: Emma Thompson, Tom Hanks, Colin Farrell, Ruth Wilson,
Paul Giamatti
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Komedia
Czas trwania: 2 godz. 6 min.
Rok produkcji: Australia, USA, Wielka Brytania 2013
ne w pagórkach domki narodziły
się w głowie pisarza w czasie
jednej z przechadzek po malowniczych,
angielskich łąkach?
Czy pierwowzorem leśniczego
ratującego Czerwonego Kapturka
był ktoś bliski autorowi opowiadania
– może ojciec, który
zawsze był symbolem bezpieczeństwa?
Wszystkie potwory
nawiedzające baśniowe krainy,
maszkary czające się w szafach,
czy pod łóżkami to uosobienia
dziecięcych lęków, które wracają
do nas pomimo upływu lat. Bajki
pozwalają nam w przystępny
sposób zrozumieć zarówno otaczający
nas świat, jak też emocje,
których w danej chwili nie potrafiliśmy
zinterpretować. Bardzo
często tak mocno przenikały
do naszego życia, utrwalały
się w naszej podświadomości,
że nieraz bezwiednie stawały się
swoistym kompasem naszych
kolejnych działań.
„Ratując Pana Banksa” –
pod tym pozornie niewiele mówiącym
tytułem kryje się jedna
z piękniejszych historii, jakie
miałem okazję zobaczyć
w ostatnim czasie. Jest to bez
wątpienia zasługa postaci, która
14
Kącik filmowy
od dekad rozpala wyobraźnie i napełnia
optymistyczną energią kolejne
pokolenia widzów. Gdybym
miał wskazać jedną, realną osobę,
która kojarzy mi się ze słowami
– magiczny, czy bajkowy, dzięki
której baśniowy świat tak bardzo
przenika do naszego, że ciężko powiedzieć,
z którego z nich tak naprawdę
pochodzi, to byłby to on
– Walt Disney. Grający go Tom
Hanks jest w tej roli doskonałym
uosobieniem powyższych wyobrażeń
– pełen optymizmu, zarażający
uśmiechem i radością, dobroduszny
i bezpośredni. W czasie akcji filmu,
w 1961 roku, jego firma jest już
światowym potentatem, a słynne
dziecko Walta Disneya – Myszka
Miki to ikona kultury. Po drugiej
stronie oceanu, w Wielkiej Brytanii
w młodych umysłach króluje
niania „Mary Poppins” autorstwa
Pameli L. Travers (Emma Thompson).
Przychodząca z pomocą rodzinie
Banksów, a raczej przylatująca
z wiatrem ze swą magiczną parasolką
na wpół baśniowa postać,
jest przedmiotem obietnicy, jaką
złożył swoim córkom Disney. Nie
sądził jednak, że nieugięta autorka,
każe mu czekać na prawa do ekranizacji
książki przez okrągłe 20 lat.
Obawy przed wrzuceniem jej
ukochanej niani w bezwzględne
tryby hollywoodzkiej machiny
musiały zejść na dalszy plan,
gdy okazało się, że sprzedaż spada,
a coraz mniejsze zyski nie są
w stanie pokryć licznych zadłużeń.
Po namowie swojego wydawcy
P. L. Travers wyrusza na spotkanie
z ojcem Myszki Miki, jednakże
droga do przeniesienia historii na
ekrany jest jeszcze bardzo daleka.
Twórczyni przygód Mary Poppins
okazuje się niezwykle oschłą,
wyjątkowo kapryśną i bezkompromisową
osobą. Wyraźnie szuka
choćby najmniejszego powodu,
aby zerwać kontrakt, uważając
świat stworzony przez Disneya za
sztuczny, płytki i bezmyślny. Kontrast
pomiędzy obiema postaciami
i zderzenie ich osobowości to jedna
z głównych osi fabularnych filmu.
Anielsko cierpliwy, wyrozumiały
i bezgranicznie wierzący we
wszystko to, co stara się przekazać
w swych produkcjach Walt Disney.
Po drugiej zaś stronie charakteryzująca
się typowo brytyjskim chłodem,
dystansem i pozornie niewytłumaczalną
nieufnością Travers.
Pomimo wielu starań postaci granej
przez Hanksa, a także kierowcy
słynnej pisarki (bardzo dobry Paul
Giamatti), usilnych prób rozbudzenia
ukrytej w każdym człowieku
radości, wiary w powodzenie,
autorka pozostaje niewzruszona.
Twórca zaczyna podejrzewać, że
tak jak i w jego przypadku, utwory
P. L. Travers mają swoją genezę
w jej życiu prywatnym.
W tym miejscu pojawia się
druga, często przenikająca pierwszą
oś czasowa filmu, rozgrywająca
się w Australii, w czasach dzieciństwa
autorki niani Poppins. Rodzina
bohaterki stara się ułożyć sobie
życie w nowym, niezbyt sprzyjającym
środowisku. Szybko okazuje
się, że grom obowiązków spada na
barki matki, Margaret Goff (Ruth
Wilson). Mający problemy alkoholowe
Travers Goff (Colin Farrell)
to typowy lekkoduch, powoli staczający
się wrak człowieka, który
w oczach córki jawi się jednak, jako
ideał ojca. To właśnie on wprowadza
małą Pamelę w świat beztroskich
marzeń i rozpala w niej
płomień wyobraźni. Scenom tym
wtórują istnie bajkowe, słoneczne
krajobrazy ówczesnej Australii.
Niestety wisząca w powietrzu trafot.
arch
fot. arch
fot. arch
15
Z życia parafii
gedia w końcu doszczętnie
rozbija resztki pozornego
szczęścia. Gdy sytuacja
wydaje się beznadzieja,
pewnego dnia w progu
pojawia się znienacka,
jakby dosłownie przywiana
przez wiatr tajemnicza
postać.
Magiczny świat baśni
to nie tylko przerysowane
odbicie otaczającej nas
rzeczywistości. To także
ucieczka przed przeżyciami,
które w bezpośredniej
formie byłyby zbyt przytłaczające.
To kolorowa
klisza na codzienną szarość
dni, a także grunt,
w który wbijamy nasze
moralne, życiowe drogowskazy.
Jeżeli płucami naszej
duszy jest wyobraźnia,
a powietrzem, które
je napełnia są marzenia,
to bajki są wiatrem, który
je do nas sprowadza.
Dzięki nim możemy wierzyć,
że wszystko dobrze
się skończy, że wszystko
jest możliwe. Wierzymy,
że ulepiony przez nas bałwanek
któregoś wieczoru
ożyje, zapuka do naszego
okna i zaprosi do sań
Świętego Mikołaja. Dzięki
nim, na jeden krótki,
niezapomniany wieczór
będziemy mogli stać się
„Piątym Żółwiem Ninja”
i choć raz uratować świat.
Uczą nas, pomagają obrać
kierunek i odnaleźć w sobie
dawno zapomnianą
siłę. Mimo to rozpierzchły
by się tuż przed naszym
nosem, gdyby ktoś
nie wpuścił ich dla nas do
środka, nie podchylił dla
nich okna naszej duszy –
nie opowiedział nam ich.
Siedem lat z rzędu ks. Jan Gacek
Kapelan Związku Podhalan organizuje
Rekolekcje Góralskie. W obecnym
roku rekolekcje z inicjatywy Oddziału
Związku Podhalan w Szaflarach zostały
zorganizowane i odbyły się w Szaflarach.
Za wielką przychylnością i zgodą
ks. Dziekana Andrzeja Kamińskiego
nabożeństwa podczas rekolekcji
odbywały się w Kościele Parafialnym
pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła.
Prelekcje znanych teologów i ludzi
zasłużonych dla Kościoła w Polsce i dla
Związku Podhalan odbywały się w budynku
Remizy OSP w Szaflarach. Przy
współpracy ks. Jana Gacka Kapelana
Związku Podhalan, Oddziału Związku
Podhalan w Szaflarach, OSP Szaflary
i wielu osób dobrej woli spotkania
rekolekcyjne zostały zorganizowane
i odbyły się w miłej i pełnej radości
atmosferze.
VII Rekolekcje Góralskie w 15.
rocznicę śmierci ks. prof. Józefa Tischnera
pod tytułem: „Samemu – a cemu
nie wroz?” (Ja – dom – rodzina – wspólnota),
które odbyły się od piątaku 20 listopada
do niedzieli 22 listopada 2015
roku obfitowały w liczne wykłady, prezentacje,
spektakle i spotkania. Wykłady:
prof. Krzysztofa Wieczorka, ks.
prof. Andrzeja Zwolińskiego, S. prof.
Barbary Chyrowicz, ks. dr Tomasza Jaklewicza,
dr Stanisława Budy, dr hab.
Jakuba Bartoszewskiego, dr Stanisławy
Trebuni-Staszel, ks. dr hab. Leszeka Łysienia,
ks. Pavol Dancáka. Prezentacja:
Krzysztofa Trebuni-Tutki, Jana Trebuni-
Tutki, Anny Wyrostek nt.: „Sztuka
sakralna Władysława Trebuni-Tutki”,
ks. Piotra Stopki nt.: „28. Światowych
Marta Zagórska
VII Rekolekcje
Góralskie
Dni Młodzieży” w Rio de Janeiro.
Spektakl grupy teatralnej ze Skomielnej
pt.: „Portki”.
Podczas nabożeństw oprawę regionalną
do mszy świętej każdego dnia
przygotowały „Młode Podhale”, „Biłodunajcanie”
i Oddział Związku Podhalan
Biały Dunajec, „Mali Saflarzanie”
i Oddział Związku Podhalan Szaflary.
We wszystkich mszach licznie uczestniczyli
księża: dr Stanisław Kowalik
Kapelan Związku Podhalan, Jan Gacek
Kapelan Związku Podhalan, Kazimierz
Klimczak Kapelan Związku Podhalan,
ks. prof. dr hab. Andrzej Zwoliński,
ks. prof. dr hab. Pavol Dancák, ks. dr
hab. Leszek Łysień, ks. dr Tomasz Jaklewicz,
ks. Andrzej Kamiński, ks. Sebastian
Baster.
W sobotę zespół regionalny „Młode
Podhale” świętował 5 rocznicę swego
istnienia, zespół przygotował oprawę
regionalną, do wykładu dr Stanisławy
Trebuni-Staszel wspólnie z członkami
Oddziału ZP Poronin.
Ks. Tadeusz Skupień opowiedział
o pielgrzymkach rowerowych organizowanych
przez Związek Podhalan.
Prezes Oddziału ZP Szaflary Jadwiga
Stanek wręczyła podziękowanie dla
Bożeny i Mieczysława Furczoń za zasponsorowanie
pobytu w Spiskiej Krainie
Zabawy w Niedzicy dla 8 zespołów
regionalnych (uczestników przeglądu)
z Gminy Szaflary.
Podczas rekolekcji prezentowali
swoje prace młodzi artyści – studenci
PPWSZ w Nowym Targu podopieczni
mgr Agaty Bentkowskiej (Prezes
Oddziału ZP Biały Dunajec). Wysta16
Z życia parafii
wę swych rzeźb zaprezentował
również artysta rzeźbiarz
z Szaflar Józef Cachro,
sam swe rzeźby nazywa
„Świątki”.
W sobotę po prelekcjach
w godzinach wieczornych
odbyły się posiady góralskie
przy tradycyjnej muzyce
podhalańskiej. Liczne tańce,
śpiewy, dobra atmosfera
spowodowały, że uczestnicy
rekolekcji nie chcieli wracać
do domu.
Niedzielna msza święta
na zakończenie rekolekcji
odbyła się w bardzo uroczystej
atmosferze. Ślubowania
nowych członków Oddziału
ZP Szaflary i powołanie
ks. Andrzeja Kamińskiego
na Kapelana Oddziału
ZP w Szaflarach. We mszy
uczestniczyli min. Poseł
Anna Paluch, Poseł Edward
Siarka, Prezes Związku
Podhalan w Polsce Andrzej
Skupień oraz liczni goście,
członkowie Związku Podhalan
i Szaflarzanie.
Serdeczne podziękowania
składamy wszystkim
uczestnikom rekolekcji za
tak liczne przybycie (ok 80
osób dziennie, sobota wieczorem
ponad 250 osób).
Dziękujemy za wsparcie
i wszelkie jadło, które zostało
przez oddziały ZP, gości
i gospodarzy przyniesione.
Dziękujemy Radosławowi
Fiedlerowi (3 dni nagłośnienie
rekolekcji), Janowi
Sieczce z rodziną (nocleg
dla prelegentów, wyżywienie).
Wszystkim sponsorom,
osobom, które poświęciły
swój czas i pracę na
rzecz tego wielkiego wydarzenia
– dziękujemy.
Jak rok wcześniej przy
współpracy z księdzem dziekanem
A. Kamińskim zorganizowaliśmy
odblaskowy
różaniec, który miał na celu
utrwalić u dzieci, młodzieży
i osób dorosłych nawyk
noszenia elementów odblaskowych.
Dzięki temu piesi
umożliwiające pieszym będą
lepiej widoczni. Podczas różańca
modliliśmy się w intencjach
osób, które zginęły
w wypadkach drogowych oraz
mądrość i rozwagę wszystkich
pieszych. Na nasz apel licznie
odpowiedzieli mieszkańcy,
którzy po zakończonym
różańcu odebrali od uczniów
odblaskowe opaski, a najmłodsi
odblaskowe zawieszki:
misie, słoneczka i uśmiechnięte
buźki. W różańcu uczestniczyli
również funkcjonariusze
Komendy Powiatowej Policji
w Nowym Targu: asp. sztb.
Renata Ossowska, sierż. sztb.
Dorota Garbacz oraz rzecznik
prasowy podinsp. Roman
Wolski. Każde z nich otrzymał
pobłogosławiony wcześniej
i wręczony przez dzieci odblaskowy
różaniec wykonany
przez siostry zakonne Zgromadzenia
Służebnic Matki
Dobrego Pasterza z Szaflar.
Dziękujemy wszystkim
przybyłym za wspólną modlitwę
i pamiętajmy o noszeniu
odblasków, które mogą uratować
nam życie.
Radosław Fiedler
Odblaskowy
różaniec
fot. J. Krzysztofek
17
Z życia parafii
Nadchodzą święta Bożego Narodzenia
i niedługo po raz kolejny
otrzymamy z rąk naszych szaflarskich
harcerzy światło z Betlejem
- będziemy mogli przynieść do naszych
domów płomień, który rozniecony
został w Grocie Betlejemskiej,
w miejscu narodzin Dzieciny
Jezus.
Przypomnijmy, że owo światło,
jak co roku odbiorą harcerze polscy
od skautów ze Słowacji, a Ci
z kolei otrzymają Je wcześniej od
skautów austriackich. Akcja ta powtarzana
jest corocznie od roku
1986. Polscy harcerze w tym roku
już po raz 25 uczestniczą w dziele
Betlejemskiego Światła Pokoju
i sami kolejno przekazują płomień
skautom z Niemiec, Danii, Rosji,
Litwy, Białorusi i Ukrainy.
Tegoroczne hasło BŚP brzmi:
„Zauważ człowieka”. Hasło to,
podobnie jak w zeszłym roku, jest
szczególnie trafne i adekwatne do
konkretnego czasu, w którym żyjemy,
kiedy tak wielu ludzi poszukuje
nowego domu uciekając
przed wojną i prześladowaniami.
Być może w tym roku dodatkowy
talerz na wigilijnym stole pustym
nie pozostanie, jeśli tylko zauważymy
człowieka czekającego u drzwi.
Warto podkreślić fakt, że nasi
szaflarscy harcerze misję niesienia
światła betlejemskiego już po raz
drugi z rzędu rozszerzają na służbę
w Warszawie, bowiem wygrali
konkurs na ozdoby choinkowe
i w związku z tym w dniach od 14
do 16 grudnia będą pełnić oficjalną
służbę niesienia Betlejemskiego
Światła Pokoju jako jego oficjalni
ambasadorzy. Poza naszą drużyną
zaszczytu tego dostąpiły jeszphm.
Radosław Fiedler HM
Betlejemskie Światło Pokoju
cze: 6 Lipska Drużyna
Harcerskiej Służby
Granicznej „Żubry”;16
Grunwaldzka Drużyna
Harcerska „Przyjaciele
z Lelic” z Hufca
Sierpc, 27 Podhalańska
Drużyna Harcerska
Nieprzetartego Szlaku
„Śtuderoki”, 66 DH
„Horyzonty” z Bodzanowa
i 99 DSH „Chaos”
z Bodzanowa. To właśnie
oni będą reprezentować
wszystkich
polskich harcerzy podczas
przekazywania Światła do instytucji państwowych i kościelnych. Na
spotkanie z Prezydentem Andrzejem Dudą nasi harcerze wybierają się ze
szczególnym darem- chcą ofiarować góralską drewnianą szopkę z płazów
i ręcznie wykonane ozdoby choinkowe.
W naszej parafii Betlejemskie Światło pokoju pojawi się 24 grudnia na
Mszy Świętej Roratniej o godzinie 6.30. Po nabożeństwie będzie można
odpalić płomień i zanieść do swoich domów.
Życzymy wszystkim, aby to betlejemskie światło wprowadziło pokój do
naszego życia, naszych rodzin i do naszych serc.
Czuwaj!
fot. J. Krzysztofek
fot. J. Krzysztofek
18
Dla dzieci
Aniołowie się radują. Dlaczego?
Co za pytanie.
Przecież zbliża się Boże Narodzenie!
Było to dawno, dawno temu, bardzo, bardzo daleko... I w dodatku to wcale
nie bajka, choć podobnie się zaczyna.
Pewien potężny cesarz (to znaczy ktoś ważniejszy nawet od króla) zapragnął
policzyć wszystkich mieszkańców swojego ogromnego cesarstwa.
Pewnie chciał się przekonać, jak wielu ludzi musi się go słuchać. Oczywiście
nie zamierzał robić tego sam, ale rozkazał, żeby każda rodzina - tata,
mama i wszystkie dzieci - przyszła do tego miasta, w którym urodził się kiedyś
tata. Tam specjalny cesarski urzędnik miał zapisać ich imiona w grubej
księdze, a potem przesłać ją do stolicy.
Przybieżeli do Betlejem
Cesarz był naprawdę bardzo potężny, a jego cesarstwo naprawdę było
ogromne. Ale okazało się, że jest ktoś ważniejszy nawet od niego. Kto wie,
czy o tym cesarzu w ogóle by jeszcze pamiętano, gdyby nie pewna biedna
rodzina, która zgodnie z rozkazem wyruszyła w daleką podróż do rodzinnego
miasta. Mama miała na imię Miriam, jej mąż - Jozef, a dziecko...
A dziecko, choć jeszcze się nie urodziło, też już miało imię. Bo nie było to
zwykłe dziecko.
I zdarzyło się tak, że gdy Jozef i Miriam (a po naszemu
Józef i Maria) dotarli do niewielkiego miasteczka
Betlejem i chcieli gdzieś przenocować, to nigdzie
nie chciano ich przyjąć. Może dlatego, że nie mieli
wiele pieniędzy, może dlatego, że wszystkie miejsca były
zajęte, bo do miasta przyjechało wielu ludzi, a może po
prostu dlatego, że każdy myślał o swoich sprawach i uważał,
że sami sobie powinni poradzić. Zupełnie tak jak dziś,
prawda? Na szczęście w pewnej gospodzie (czyli czymś
w rodzaju restauracji i hotelu) właściciel zgodził się ich przyjąć.
Co prawda nie w domu, tylko w zwykłej stajni, która stała
obok, ale byli oboje tak zmęczeni, że i z tego się ucieszyli. I właśnie
tej nocy, w tym miejscu, Miriam urodziła Dziecko - Synka,
którego nazwała (teraz już głośno) Jeszua - Jezus (co w ich języku
znaczyło „Bóg jest z nami”). Ponieważ nie miała nawet własnego
łóżka, owinęła Go w pieluszki i zamiast w kołysce, ułożyła na sianie
w żłobie - drewnianym karmniku dla zwierząt.
S. Renata Janeczko
Opowiadanie
o Bożym Narodzeniu
Niektórzy od razu wiedzieli, że
urodził się ktoś niezwykły. Do malusieńkiego
Jezusa (nowo narodzone
dziecko jest naprawdę malutkie)
wkrótce przybyli biedni pastuszkowie,
którzy paśli zwierzęta
w pobliżu Betlejem oraz trzej bogaci
i wspaniali mędrcy z dalekich
krajów. Pastuszkowie wiedzieli,
dokąd iść, bo powiedział im o tym
anioł, a mędrcom drogę pokazywała
gwiazda inna niż wszystkie.
To był dopiero początek wielu
dziwnych, trudnych i radosnych
wydarzeń, o których ci opowie
mama albo tata (a może już o nich
słyszałeś?). A wszystko to jest na
tyle ważne, że urodziny tego małego
Dzieciątka obchodzimy bardzo
uroczyście do dziś.
I my czekamy
Czy lubisz na coś czekać? Na przy19
Dla dzieci
kład na swoje imieniny, na autobus,
na powrót taty z pracy albo na
mamę - żeby cię odebrała wreszcie
z przedszkola? Pewnie nie. Powiem
ci w tajemnicy, że dorośli też nie lubią
czekać i chcieliby, żeby wszystko,
co miłe, było natychmiast i na
zawsze. Ale to niemożliwe i dlatego
czekanie jest bardzo ważne. Czekanie
pozwala się przygotować na to,
co ma nastąpić. Na przykład twoja
mama, kiedy mieszkałeś jeszcze
u niej w brzuchu, przygotowywała
się na twoje przyjście. Wymyślała
imię dla ciebie, kupowała ubranka
i pieluszki, może przemeblowywała
mieszkanie. Dlatego do
Bożego Narodzenia też się trzeba
przygotować.
Czas oczekiwania na te właśnie
Święta nazywa się adwentem. Trwa
on cztery tygodnie. W niektórych
domach robi się specjalny wieniec
z zielonych gałązek i co tydzień
w sobotni wieczór (?) zapala się
w nim jedną świeczkę. Nawet małe
dzieci, które nie umieją liczyć, wiedzą,
że im więcej świeczek, tym bliżej
do Bożego Narodzenia. Adwent
kończy się w dniu, który wielu ludzi
uważa za najpiękniejszy dzień
w roku. Nawet nazwę ma niezwykłą.
To Wigilia.
Cicha noc...
Tam, gdzie urodził się Jezus, jest
zawsze ciepło, rosną palmy i mieszkają
wielbłądy. Ale w naszym kraju
Święta kojarzą się ze śniegiem
skrzypiącym pod butami i z zieloną
pachnącą choinką...
W tym szczególnym dniu dorośli
nie jedzą obiadu, a najważniejszym
posiłkiem jest kolacja. Ma
swoją szczególną nazwę: wieczerza
wigilijna. W każdej rodzinie Wigilia
wygląda trochę inaczej, ale zawsze
jest bardzo uroczysta i niepodobna
do innych dni.
W pokoju stoi choinka, ozdobiona kolorowymi bombkami i „włosami
anielskimi” (nie bój się tylko, bo to nie są prawdziwe włosy!). Świecą na
niej lampki, trochę tak jak gwiazdy na niebie w tę noc sprzed dwóch tysięcy
lat. Na samym czubku jest wielka gwiazda - przypomina tę, która pokazywała
trzem mędrcom, jak trafić do Betlejem. Ale prawdziwe gwiazdy
też są ważne, bo cała uroczystość może się zacząć dopiero wtedy, gdy ktoś
zobaczy na niebie pierwszą gwiazdkę. Trudno się na nią doczekać, ale na
szczęście w zimowe wieczory słońce zachodzi wcześnie.
Kiedy na granatowym niebie pojawi się pierwsza złota plamka, wszyscy
się zbierają - najczęściej w dużym pokoju, przy choince.
Pójdźmy wszyscy
Na Święta nie tylko tata i mama są w domu. Często przyjeżdżają jeszcze
dziadkowie, ciocie i wujkowie. Albo odwrotnie - wszyscy jadą do babci.
W każdym razie najważniejsze, żeby rodzina była razem. Wyobrażasz sobie,
jak smutno musi być komuś, kto na Święta jest zupełnie sam? Dlatego
jest stary zwyczaj, że przy stole zostawia
się jedno puste krzesło, a na stole
jest wolny talerz. To na wypadek,
gdyby tego wieczora zadzwonił do
drzwi ktoś, kto nie ma gdzie spędzić
Świąt. Chodzi o to, żeby nie odsyłać
nikogo więcej do stajni, bo po pierwsze,
dzisiaj przecież nie każdy ma
stajnię, a po drugie - nawet w najciaśniejszym
mieszkaniu jeszcze jeden
człowiek na pewno się zmieści.
W niektórych rodzinach Wigilia
zaczyna się od przeczytania z grubej
Księgi fragmentu, który zaczyna się
„Z narodzinami Jezusa było tak...”.
Bo niby dorośli wiedzą, co to za święta, ale przedtem zawsze mają tyle pracy
- sprzątanie, gotowanie, kupowanie - że mogą z tego wszystkiego trochę
zapomnieć.
Zanim wszyscy siądą za stołem, dzielą się opłatkiem, składają sobie
życzenia i się całują. To bardzo ważna chwila. Wiesz, dlaczego? W czasie
przedświątecznych przygotowań całkiem łatwo się pokłócić - bo bombka
może się zbić, ciasto przypalić, a choinka okazać trochę łysa. A przecież
ważniejsze od bombki, ciasta i nawet choinki jest to, żeby się na siebie nie
gniewać. Więc przy okazji dzielenia się opłatkiem koniecznie trzeba się
z wszystkimi pogodzić, nawet jeśli to trudne.
Sianka pod główeczki
Potem można już usiąść przy stole. Obrus jest biały, tak jak pieluszki,
w które Miriam zawinęła Synka. A pod obrus wsuwa się trochę sianka,
żeby przypominało to siano, na którym leżał zawinięty w pieluszki Jezus.
W Wigilię je się różne dobre rzeczy, choć nie wszystkie smakują dzieciom.
Ale skoro taki dzień jest tylko raz w roku, to może jednak tego dnia
spróbujesz czegoś innego niż w pozostałe dni?
Jedni uważają, że potraw powinno być siedem, inni, że dziewięć, jesz20
cze inni, że dwanaście. Nie będę się
kłócił - w każdym razie wiadomo,
że dużo. Nie we wszystkich domach
je się to samo. Trochę to zależy od
tego, w jakiej części Polski mieszkacie,
a trochę od tego, co się jadło
na Wigilię w domu jednych i drugich
dziadków. Jedni jedzą zupę
grzybową, inni barszcz czerwony,
a jeszcze inni kapuśniak, jedni pierogi
z grzybami, inni gołąbki z kaszą,
jedni śledzia, inni karpia w cieście.
Ciekawe, co się będzie jadło
w twoim domu, kiedy już będziesz
duży? W każdym razie w ogóle nie
je się mięsa. Z tym trzeba poczekać
do następnego dnia.
Kolędować małemu
Dorośli bardzo lubią długo siedzieć
przy stole i często opowiadają
wtedy, jak to było dawniej na
Wigilię. Że na przykład zamiast
lampek na choince przyczepiało
się świeczki w specjalnych trzymadełkach
(i babcia z dziadkiem się
bali, żeby choinka się nie zapaliła).
Że na choince wieszało się nie tylko
bombki, ale także jabłka, pomalowane
na złoto i srebrno orzechy
i cukierki w błyszczących papierkach.
Że najczęściej w dziwny sposób
cukierki znikały i zostawały
same papierki...
Dzieci trochę słuchają, ale trochę
trudno im wytrzymać przy sto-
Dla dzieci
le, bo pod choinką stoją tajemnicze
paczki. Nawet zupełne maluchy
wiedzą, kto je przyniósł. Wiadomo,
że Mikołaj. Choć do niektórych
domów święty Mikołaj przychodzi
tego wieczora osobiście, a do
innych dzwoni i zostawia torbę
z prezentami przed drzwiami albo
w przedpokoju. Różnie to bywa.
W każdym razie jest mnóstwo radości
przy rozdzielaniu i rozpakowywaniu
prezentów.
Kiedy byłem mały, święty Mikołaj
też miał dużo pracy, ale kilka
tygodni przed Bożym Narodzeniem
- roznosił prezenty w dzień
swoich imienin, 6 grudnia. Potem
odpoczywał, a pod choinką można
było znaleźć prezenty od aniołka.
Nie wiem, jak to jest teraz, ale
sądząc po tym, co widać w gazetach
i w telewizji, wydaje mi się, że
Mikołaj ma znacznie więcej pracy
niż dawniej. A o aniołku w ogóle
nie słychać. Zresztą nie tylko to się
zmienia. Kiedyś zdarzało się, że jeśli
ktoś nie był zbyt grzeczny, to zamiast
prezentu (albo razem z nim)
mógł znaleźć pod choinką rózgę.
Teraz jakoś o tym nie słyszałem.
Może to dobrze, co?
Po wieczerzy (pamiętasz, co
to?) wszyscy śpiewają kolędy. To
specjalne bożonarodzeniowe piosenki,
w których jest opisane
wszystko, co się wydarzyło w tamtą
noc - żłóbek, Maria, mały Jezus,
radośni pastuszkowie i zwierzęta.
Choć niektóre słowa trudno zrozumieć,
to warto się ich nauczyć. Bo
czy to nie jest niezwykłe, że mogła
je śpiewać twoja praprababcia, a ty
- kiedyś, kiedyś -będziesz mógł ich
nauczyć swojego synka?
Radosnego oczekiwania
i Wesołych Świąt!
21
Dla dzieci
22
Ciasto architekta
Składniki na biszkopt
jasny (forma o wym. 28x40
cm):
• 6 jajek
• 1 szklanki cukru
• 1 szklanki mąki
• 1 płaska łyżeczki proszku
do pieczenia
Składniki na biszkopt
ciemny (forma o wym.28x40 cm):
• 4 jajka
• ¾ szklanki cukru
• ½ szklanki mąki
• 2 łyżki kakao
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Składniki masy budyniowej:
• 1 litr mleka
• 4 budynie waniliowe lub śmietankowe
• 2 kostki masła (400g)
• ¾ - 1 szklanka cukru
• 100 - 125 ml rumu
• 2 łyżki kakao
• sok z ½ - 1 cytryny
Składniki masy serowej:
• 500 g serków homogenizowanych śmietankowych
lub waniliowych
• 2 galaretki czerwone ( dałam malinowe)
• 4 - 5 bananów (możemy zastąpić innymi owocami
np. brzoskwiniami)
• 1 cytryna
Składniki polewy:
• 5 łyżek cukru pudru
• 1 łyżka kakao
• 1 łyżka margaryny
• 5 łyżek wody lub mleka
• 100 g czekolady mlecznej lub deserowej
Wykonanie biszkoptu jasnego:
Białka ubijamy na sztywno, dodajemy cukier
i żółtka. Porcjami wsiewamy połaczoną z proszkiem
do pieczenia mąkę i delikatnie mieszamy łyżką.
Wylewamy do prostokątnej formy i pieczemy
ok. 35 minut w temp. 170 - 180°C. Odstawiamy do
przestudzenia. Najlepiej upiec na kilka godzin przed
przełożeniem ciasta lub w przeddzień przekładania.
Wierznią warstwę delikatnie ścinamy.
Wykonanie biszkoptu ciemnego:
jak biszkopt jasny, przy czym dodajemy do mąki kakao
i pieczemy ok. 5 minut krócej.
Wykonanie masy budyniowej:
Z mleka, cukru, proszku budyniowego gotujemy
budyń i odstawiamy do przestudzenia pod pokrywką.
Masło ucieramy do białości i porcjami dodajemy
przestudzony budyń. Dodajemy ewentualnie
rum i dokładnie mieszamy. Masę dzielimy na 2
części, do jednej dodajemy kakao, a do drugiej
sok z cytryny. Każdą z mas ponownie, oddzielnie
mieszamy.
Wykonanie masy serowej:
Galaretkę rozpuszczamy w 1½ szklanki wody. Gdy
zacznie tężeć dodajemy małymi porcjami do serków
homogenizowanych i mieszamy na małych obrotach
miksera. Aby zapobiec nadmiernemu stężeniu, masę
przygotowujemy w trakcie przekładania ciasta.
Przekładanie ciasta:
Banany obieramy kroimy w krążki o grubości biszkoptu
ciemnego i skrapiamy sokiem z cytryny.
Na jasnym biszkopcie równomiernie rozprowadzamy
kakaową masę budyniową.
W ciemnym biszkopcie wykonujemy za pomocą np.
kieliszka 28 otworków o średnicy banana (w czterech
rzędach po 7 otworków). Biszkopt umieszczamy na
masie, lekko dociskamy. W każdy otworek wkładamy
krążek banana i przykrywamy masą serową całą
powierzchnię ciasta.
Wciskamy w masę serową krążki ciemnego ciasta,
najlepiej nad krążkiem banana (jeżeli masa jest rzadka
schładzamy ją w lodówce , ale na tyle, aby można
było wcisnąć krążki ciemnego biszkoptu). Na to
rozprowadzamy równomiernie jasną masę budyniową.
Ciasto umieszczamy w lodówce i po schłodzeniu
pokrywamy polewą czekoladową.
Wykonanie polewy:
Cukier mieszamy z kakao, wlewamy wodę lub mleko.
Stale mieszając doprowadzamy prawie do wrzenia.
Dajemy margarynę, a następnie po jej rozpuszczeniu
połamaną na kostki czekoladę. W tym momencie
można zdjąć naczynie z ognia, gdyż czekolada w tym
Przy kawie i przy herbacie
Przepisy s. Małgorzaty
23
przypadku zazwyczaj rozpuszcza się bez podgrzewania.
W dalszym ciągu mieszamy do zagęszczenia
i przestudzenia, po czym wylewamy równomiernie na
wierzch ciasta.
Ciasto jabłkowo-kokosowe
z polewą chałwową
Składniki (na formę o wym. 24x39 cm):
• 1000g jabłek
• 180g cukru do
ciasta
• 7 łyżek cukru do
piany z białek
• 1 kostka masła
• 220g mąki tortowej
• 100g wiórków
kokosowych
• 8 jajek
• 1 opakowanie
cukru wanilinowego (16g)
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 2- 3 łyżeczki kakao
dodatkowo na polewę chałwową:
• 200g chałwy kakaowo-waniliowej
• 2 czubate łyżki cukru
• 10g masła
• 4 łyżki mleka
• 20-30 g płatków migdałowych do posypania
Wykonanie:
Jabłka obieramy, ścieramy na tarce o dużych oczkach
i lekko odciskamy dłońmi sok. Masło ucieramy do
białości i porcjami dodajemy cukier, a następnie
żółtka. Wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do
pieczenia i delikatnie mieszamy.
Dodajemy pianę z 4 białek i jeszcze raz delikatnie
mieszamy.
Ciasto dzielimy na 2 części. Do jednej dodajemy
kakao i dokładnie rozprowadzamy. Ciasto kakaowe
wykładamy na wyłożoną papierem do pieczenia formę
o wymiarach. 24x39 cm. Pozostałe białka ubijamy na
pianę, dodajemy 7 łyżek cukru oraz wiórki kokosowe,
mieszamy. Pianę kokosową dajemy na ciasto kakaowe,
a następnie odciśnięte jabłka wymieszane z cukrem
wanilinowym i przykrywamy białym ciastem ( ciasto
nakładałam za pomocą dekoratora do ciast po czym
rozprowadzałam delikatnie łopatką).
Pieczemy ok. 50 minut w temp. 180°C. Dekorujemy
polewą chałwową i posypujemy płatkami
migdałowymi.
Wykonanie polewy chałwowej:
Masło, 2 łyżki mleka, cukier oraz pokruszoną chałwę
gotujemy na jednolitą masę, stale mieszając. Gdy
składniki się połączą i masa zacznie się gotować
zdejmujemy z ognia. Wlewamy pozostałe 2 łyżki mleka,
stale mieszając do chwili częściowego ostygnięcia.
Filety z kurczaka w sosie
miodowo - musztardowym
Składniki:
• 4 pojedyncze filety z kurczaka
• ¾ szklanki płynnego miodu
• ¾ szklanki musztardy
• ¾szklanki oleju
• ½ - ¾ łyżki soli
• 1 duża pałka czosnku
• 1½ łyżeczki oregano
• 1½ łyżeczki bazylii
• ¼ - 1 łyżeczka chilli
Wykonanie:
Dokładnie umyte, okrojone z błon i chrząstek filety
z kurczaka oprószamy solą i umieszczamy w naczyniu
z pokrywką.
W drugim naczyniu mieszamy miód, musztardę
i przyprawy. Jeżeli chcemy uzyskać potrawę mocno
ostrą dodajemy 1 łyżeczkę chilli. Zwykle dodaję ¼
łyżeczki i uzyskuję lekko ostry smak. Dodajemy
przeciśnięty przez praskę czosnek, dokładnie mieszamy
i zalewamy mięso.
Odstawiamy pod szczelną pokrywką do lodówki,
najlepiej na noc. Wyjmujemy z lodówki, a gdy osiągnie
temperaturę pokojową przekładamy do naczynia
żaroodpornego lub rondla do pieczenia. Jeżeli zależy
nam na czasie pomijamy marynowanie. Wówczas filety
umieszczamy bezpośrednio w naczyniu żaroodpornym
(rondlu), zalewamy sosem i lekko unosimy każdy filet,
aby zalewa mogła wypełnić również dno naczynia.
Jednakże dzięki dłuższemu marynowaniu uzyskujemy
bardziej kruche i przeniknięte aromatem zalewy mięso.
Pieczemy pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie
(ok. 1 godziny w temperaturze 190ºC).
Jeżeli lubimy lekko przyrumienione pieczemy odkryte,
jeszcze przez krótki czas - do zarumienienia.
Przy kawie i przy herbacie
24
Prawidłową odpowiedź z poprzedniego
- 36. numeru „Owczarni”
– nadesłali: p. Magdalena Kopińska,
p. Zofia Jachymiak, p. Julia
Karwala, p. Monika Gorczowska,
p. Katarzyna Borowiak, p. Józef
Kamiński, p. Stanisław Pawlica
oraz p. Józef Czernik. Serdecznie
gratulujemy i zachęcamy Wszystkich
Czytelników do nadsyłania
swoich rozwiązań!
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47
Litery z pól ponumerowanych od 1 do 68 utworzą rozwiązanie.
48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68
Krzyżówka 16
Krzyżówka
Ku p o n k o n k u r s ow y
K R Z Y Ż ÓWKA
2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47
Litery z pól ponumerowanych od 1 do 68 utworzą rozwiązanie.
48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68
Poziomo:
1) miasto z klasztorem na Jasnej Górze
7) łatwo je odmrozić 8) nauki połączone
z mszą świętą, mające na celu
umocnienie wiary 13) plac z ratuszem
14) wśród zbóż 15) usunięcie usterek,
reperacja 17) kwiat polny 19) pozostaje
po pierwszym sakramencie
20) miś z bajki 21) kłamca 22) daszek
nad kuchnią 23) ciemnieje na słońcu
24) niezgodność z prawdą 25) uroczysta
wieczerza w przeddzień świąt
Bożego Narodzenia 28) polska pieśń
patriotyczna 29) okrutny i nieobliczalny
cesarz rzymski 31) od zachodu do
wschodu słońca 32) psotny smerf 33)
pryska z ogniska 35) długi skok 36) solenizantka
z 5 lutego 38) reguluje przepływ
cieczy 39) budzi wyrzuty sumienia
40) dzieli Ziemię na dwie półkule
41) maślak, kurka lub borowik 42)
żona Abrahama, matka Izaaka
Pionowo:
1) galeria w kościele, zazwyczaj nad
wejściem 2) sprawiedliwy król biblijny
3) namiot z areną 4) rzepakowy, sojowy
lub słonecznikowy 5) wyjście piłki
poza obręb boiska 6) religia opierająca
się na nauce Jezusa 9) nauka o moralności
10) odcinek wyścigu kolarskiego
11) nakrycie na kuchenny stół 12)
karetka pogotowia ratunkowego 16)
wzmianka, napomknienie 17) dobroć
i współczucie okazywane bliźniemu
18) miasto z katedrą na Wawelu 19)
religijne malowidło 24) imię świętego
z Asyżu 25) Stolica Apostolska 26)
rzadko milczy 27) włókno na obrusy
30) chroni dłoń przed zimnem 34) gorący
kontynent 35) zimowa przejażdżka
37) jeden u dromadera 39) groźny
w rzece
25
Przygotowując się do tegorocznej wizyty duszpasterskiej, prosimy wszystkich mieszkańców naszej parafii, aby
w miarę możliwości byli obecni w swoich domach podczas kolędy. Wizyta duszpasterska jest czasem wspólnej
modlitwy w rodzinie, dlatego też prosimy o to, by na stole okrytym białym obrusem znajdował się krzyż, woda
święcona, świece oraz Pismo Święte. Przypominamy również wszystkim dzieciom i młodzieży uczęszczającej na
katechizację o przygotowanie zeszytów do religii oraz dzienniczków kandydatów do bierzmowania.
W sytuacji, kiedy nastąpią zmiany w planie wizyty duszpasterskiej, poinformujemy o tym w ogłoszeniach parafialnych
oraz na stronie internetowej.
Z kapłańskim pozdrowieniem
Duszpasterze
28.12.2015 (poniedziałek)
Bór:
9.00 – od Gronkowa do remizy OSP – Ks.
Proboszcz
9.00 – ul. Rolna w stronę Szaflar – Ks. Sebastian
29.12.2015 (wtorek)
9. 00 – ul. Kolejowa, domy obok Urzędu Gminy,
Kopaczyska – Ks. Proboszcz
9.00- ul. Zakopiańska (od. P. Jarząbka), ul. Wąska
i ul. A. Suskiego od mostu – Ks. Sebastian
30.12.2015 (środa)
9.00 – ul. Kościelna, Rynek, ul. Szkolna i ul. Rola
Galicowa (do szkoły) – Ks. Proboszcz
9.00 – ul. A. Suskiego (od nr 1 do mostu – numery
nieparzyste) – Ks. Sebastian
02.01.205 (sobota)
9.00 – ul. Rola Galicowa i Ogrodowa – Ks.
Proboszcz
9.00 – Hodówka i Pitoniówka – Ks. Sebastian
04.01.2015 (poniedziałek)
15.00 – os. Nowe – Ks. Proboszcz
15.00 – ul. Boczna i Zakopiańska – Ks. Sebastian
05.01.2015 (wtorek)
15.00 – ul. A.Suskiego (od starej pętli autobusowej)
i ul. Ogrodowa (do cmentarza) – Ks.
Proboszcz
15.00 – ul. A. Suskiego (od mostu do Kościoła) –
Ks. Sebastian
07.01.2015 (czwartek)
15.00 – ul. Palenice – Ks. Proboszcz
Wizyta Duszpasterska
Kolęda 2015/2016
08.01.2015 (piątek)
15.00 – os. Pod Lubelki – Ks. Sebastian
09.01.2015 (sobota)
9.00 - Bańska Niżna (ul. Na Brzegu) i Szaflary
(ul. Zakopiańska, do pp. Janowiaków – Ks.
Proboszcz
9.00 - Ul. Orkana (od stacji PKP) ul. Nadwodnia
– Ks. Sebastian
11.01.2015 (poniedziałek)
15.00 – ul. Polna i 27 stycznia – Ks. Sebastian
12.01.2015 (wtorek)
15.00 – ul. Krzywa, ul. Ruchu Ludowego i ul. Na
Potoczku – Ks. Proboszcz
13.01.2015 (środa)
15.00 – ul. Orkana (od Maruszyny do stacji PKP)
– Ks. Sebastian
14.01.2015 (czwartek)
15.00 – ul. Pod Górą i ul. 27 stycznia (do skrzyżowania
z ul. Polną) – Ks. Proboszcz
15.01.2015 (piątek)
15.00 – ul. A. Suskiego (od cmentarza do Rynku)
– Ks. Sebastian
16.01.2015 (sobota)
9.00 – ul. Zakopiańska (od N. Targu do p. Sołtysa)
– Ks. Proboszcz
9.00 – Maruszyna – Ks. Sebastian
17.01.2015 (niedziela)
13.00 – os. Romów – Ks. Proboszcz
26
Zespół redakcyjny:
ks. Sebastian Baster (red. naczelny), s. Renata Janeczko, Magdalena Dziadkowiec, Aleksandra Gil,
Izabela Hreśka, Adrian Zając, Patryk Waluś. Korekta: s. Alina.
Kolportaż: Natalia Boblak, Weronika Bober, Paulina Gał, Gabriela Handzel, Zofia Kobylarczyk,
Ewelina Kułach, Paulina Zielonka. Wydawca: Parafia św. Andrzeja Apostoła, ul. Kościelna 1,
34-424 Szaflary, tel.: 18 275 51 94, e-mail: owczarnia@diecezja.pl
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń reklamowych oraz zastrzega sobie prawo skrótów,
poprawek stylistycznych i zmian tytułów nadesłanych artykułów.
Chrzest Święty
11.10.2015 R.
Kornelia Bańka
Sakramentu udzielił
ks. Sebastian Baster
18.10.2015 r.
Szymon Stokłosa
Sakramentu udzielił
ks. Andrzej Kamiński
25.10.2015 r.
Szymon Łaś
Filip Antoni Chrobak
Aleksandra Kalata
Sakramentu udzielił
ks. Sebastian Baster
07.11. 2015 r.
Emilia Gąsior
Sakramentu udzielił
ks. Sebastian Baster
08.11.2015 r.
Oliwia Maja Gałdyn
Andrzej Dąbrowski
Sakramentu udzielił
ks. Sebastian Baster
22.11.2015 r.
Julia Rabiasz
Andrzej Sebastian Gil
Sakramentu udzielił ks. Józef Gil
06.12.2015 r.
Anna Kalata
Sakramentu udzielił ks. Andrzej Kamiński
13.12.2015 r.
Paulina Gałdyn
Sakramentu udzielił ks. Andrzej Kamiński
Śluby
10.10.2015 r.
Bartłomiej Jan Stanek
Grażyna Bernadetta Mrożek
Błogosławił ks. Andrzej Kamiński
07.11.2015 r.
Bogusław Gąsior
Natalia Grażyna Chrapek
Błogosławił ks. Sebastian Baster
Zmarli
Jan Mąka, 57 lat
Aleksandra Kubit, 91 lat
Katarzyna Gałdyn, 91 lat
Marian Szaflarski, 86 lat
Jan Suchecki, 71 lat
Kancelaria


wydrukuj dokument   wyślij znajomemu   ilość wyświetleń 1322



© MATinternet 1999-2017 / Zakopane / Powered by ANTCms